20.12.2006 Wersja do druku

Nagość i różaniec

Jeśli Grzegorz Wiśniewski już bierze na warsztat zapomniany XVI wieczny tekst, to musi mieć on w sobie coś wyjątkowego. Niestety nie ma. I przedstawienie też nie - o "Księżnej D'Amalfi" w reż. Grzegorza Wiśniewskiego w Teatrze Wybrzeże pisze Anna Bielecka z Nowej Siły Krytycznej.

Mało kto zna dziś Johna Webstera. Ja też poznałam dopiero wczoraj, gdy w pocie czoła przewertowałam długaśne półki uniwersyteckiej biblioteki w poszukiwaniu "Księżnej D'Amalfi". I znalazłam. Cały jeden egzemplarz ukryty gdzieś skrzętnie między innymi pozycjami. Nie jakiś tam unikat czy biały kruk. Zwyczajna książka, która nie cieszy się raczej czytelniczą popularnością, i która dała mi do myślenia, że jeśli Grzegorz Wiśniewski bierze na warsztat XVI wieczny tekst, to musi mieć on w sobie coś wyjątkowego. Nie miał. I przedstawienie też nie. Było za to całe mnóstwo symboli i nadrzędnych znaczeń, których jednak domyśleć się dość łatwo. Bo świat, w który wprowadza Webster, a za nim Wiśniewski, mimo natłoku ludzkich namiętności, jest bardzo konwencjonalny. Księżna wdowa epatująca swą nagością i cielesnością pragnie tylko seksualnego spełnienia. A że jest kobietą zawziętą i konsekwentnie realizującą swoje plany, dostaje c

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Anna Bielecka

Data:

20.12.2006

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe