14.01.2006 Wersja do druku

Nagie sceny

Nagość w sztuce obecna jest od chwili, gdy człowiek po raz pierwszy dokonał aktu kreacji. Dlaczego więc w XXI wieku wciąż jeszcze rozbudza emocje? Polaków cechuje brak rozeznania czy bigoteria? - refleksje Michał Lenarcińskiego z Dziennika Łódzkiego.

Ostatnio wrzawę wywołał "Wozzeck", najnowsza premiera Opery Narodowej. Ostatecznie artysta, mający wystąpić nago w scenie wizyty u lekarza, pojawił się w majtkach. Tym samym reżyser Krzysztof Warlikowski osłabił nieco wymowę tej sceny, która w założeniu (rzecz jasna nieco upraszczając) miała symbolizować poniżenie, jakie spotyka bohatera, sprzedającego swoją osobowość dla niegodnych eksperymentów. Bigoci rzucili się jak harpie na przedstawienie, powiewając sztandarem dziecięcej niewinności, która miała być wystawiona na próbę kontaktu z rzekomo niemoralną nagością męską. Kiedy okazało się, że biorące udział w spektaklu dzieci nie mają szans na zobaczenie pana ani z tyłu, ani z przodu, atak (jeszcze przed premierą!) przypuszczono na cały spektakl, który okazał się jednym z najpiękniejszych, najbardziej humanistycznych i najlepszych przedstawień ostatnich kilku lat. W Łodzi, jak się zdaje, nagość nie stanowiła nigdy problemu. Ale t

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Co zakrywa nagość

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Łódzki nr 12/14.01

Autor:

Michał Lenarciński

Data:

14.01.2006

Wątki tematyczne

Realizacje repertuarowe
Festiwale