29.12.2008 Wersja do druku

Na wyrost

Repertuar teatru maskuje braki i niedociągnięcia przedstawienia kategorią "impresji". Trudno uznać to za wystarczające wytłumaczenie. Swobodna, lekka impresja oparta na popkulturowych piosenkach nie musi trącić myszką - o "Obywatelu" w reż. Jacka Bończyka w Teatrze im. Horzycy w Toruniu pisze Wojciech Morawski z Nowej Siły Krytycznej.

Pustka. To wszystko, co zapamiętałem. Im więcej czasu upływa od dnia premiery, tym trudniej przywołać mi jakiekolwiek sensy spektaklu. Nie chodzi o to, że było niestrawnie. Raczej o to, że zjadłem tylko dwie kalorie. Puste. Mroczny Autokrata (Sławomir Maciejewski), nieustępliwie trzymający władzę, zaskakuje od progu. Odziany w czarny, narzucony na barki płaszcz oraz garnitur zdobny w spinki i gorset, który przedłuża kołnierz koszuli, wcale nie kojarzy się z setką innych złych bossów rodem z Jamesa Bonda. Oczywiście, że jest ułomny. Brakuje mu kota. Tę zaległość nadrabia Grzegorz Wiśniewski w roli Psa. Tyle o zwierzętach. Razem przemierzają przestrzeń powleczonej czernią sceny, krążąc wśród obsadzonych przez Urzędników biurek. Autokrata zasiada na pomarańczowym fotelu władzy, który niczym za sprawą czarodziejskiej różdżki, pozwala mu ulecieć w górę, do świata dostępnego dla władców lub (jeżeli przesadziłem z metaforą) na szefo

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Wojciech Morawski

Data:

29.12.2008

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe