EN
28.02.1968 Wersja do druku

Na stołecznych scenach. W komediowym rytmie (fragm.)

NAPOLEON stał się ostatnio znów modny. Na scenie i na ekranie. Jeszcze pamię­tamy go z "Madame Sans-Gene" w Syrenie, czy z późniejszej "Ma­rysi i Napoleona" Jareckiego w Powszechnym oraz z wersji filmo­wej (Holoubek!), a już możemy go ponownie oglądać w kolejnych wcieleniach scenicznych. Swego czasu sygnalizowaliśmy - nadal zresztą grany - "Jarmark" Anouil­ha w Teatrze Kameralnym z Jac­kiem Woszczerowiczem w roli Bonapartego. Ale tego, co nam zaprezentował ostatnio Teatr Dra­matyczny, jeszcze nie było! Można powiedzieć - sensacja. W sztuce Joanny Olczak "Ja-Napoleon", z której prapremierą wystąpił tenże teatr, rolę tytułową gra Danuta Szaflarska. Punkt wyjściowy tej komedii, czyli sam pomysł, jest niezwykle zabawny. I bardzo prosty, choć oparty na sytuacji absurdalnej. Komedia jest współczesna, rzecz rozgrywa się w czterech ścianach mieszkania pewnego dziennikarza. Ma on żonę, dziecko w wieku przedszkolnym, teściową-pisarkę i gosposię pełną

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Głos Pracy nr 50

Autor:

Zofia Sieradzka

Data:

28.02.1968