POPRZEDZAŁ ten spektakl szczególny szum - że rzecz jest wyjątkowo ostra i świetnie zrealizowana. Wreszcie nadszedł dzień premiery. Tak - przy pełnej widowni, wśród podpierających ściany młodych ludzi, błysku fleszy - Teatr Polski zaprezentował "Terrorystów" Ireneusza Iredyńskiego. Sztuka opowiada o mechanizmach władzy, Iredyński nie ukrywa fascynacji tą tematyką. Zresztą do motywu jednostki zależnej wobec układów politycznych pisarz wracał wielokrotnie. Tym razem akcja rozgrywa się w Ameryce Południowej. Lecz daleko istotniejszy od scenerii jest czas. Zbliża się bowiem zamach stanu. Ofiarą musi paść znienawidzony prezydent Robles. Wszyscy bohaterowie, ba! słychać, że i zdecydowana większość narodu, są zgodni co do moralnej oceny jego rządów. Stwierdziwszy zatem nieuchronny koniec despotycznej władzy Roblesa, Iredyński koncentruje naszą uwagę wokół osoby przyszłego przywódcy. A oto on Tajemniczy Numer Jeden. Prężny strateg, jasno fo
Tytuł oryginalny
Na marginesie przedstawienia "Terrorystów"
Źródło:
Materiał nadesłany
Żołnierz Wolności nr 288