Są momenty, kiedy być Polakiem jest bardzo trudno - nawet krytykowi. Należy do nich chwila, w której krytyk chwyta za pióro by omówić, możliwie uczciwie, przedstawienia dwóch jednoaktówek Sławomira Mrożka. Kiedy bowiem, w naszych warunkach, twórczość jakiegoś pisarza zostanie zaatakowana - lub wzięta w obronę - w imię pewnych racji politycznych, wszystko co się na ten temat powie chociażby było wyrazem stanowiska wyrafinowanie neutralnego, interpretowane jest wyłącznie z punktu widzenia tychże racji i nie sposób się jest wymknąć - tym politycznym czy fakcyjnym kleszczom. W takiej właśnie typowo polskiej, smutnej sytuacji znalazła się twórczość Sławomira Mrożka, którego dwie jednoaktówki, "Czarowną Noc" i "Zabawę", przedstawił w Londynie warszawski Teatr Współczesny. Mrożka zaatakowało w Polsce paru "oficjalnych" partyjnych krytyków, a ataki tego rodzaju bardzo łatwo przeradzają się w nieprzyjemną, polityczną nagonkę. W Londynie "Dz
Źródło:
Materiał nadesłany
Kronika