09.08.2013 Wersja do druku

Może znowu przyjdzie moda na Łódź

Jest sukces - łódzki magistrat dostanie 8 unijnych milionów na promocję. Za te miliony spece mają pokazać, że Łódź kreuje, bo jest kreatywna. Trudne zadanie. Pytałem kilku łodzian w różnym wieku, ale żaden nie potrafił powiedzieć na czym polega łódzka kreatywność, która ma ściągnąć do miasta tłumy ludzi i góry pieniędzy - pisze Jerzy Witaszczyk w Polsce Dzienniku Łódzkim.

Gdzie te czasy, kiedy bez unijnej kasy, znojnej pracy speców od promocji i ich porywających haseł do Łodzi przyjeżdżali ludzie w interesach i nie tylko? Na przykład do teatrów. Dziś brzmi to jak bajka o żelaznym wilku, ale tak było. Przypomniał mi się teatr, bo niedawno Roman Kłosowski był w Powszechnym z okazji swego jubileuszu. W latach 70. do tego teatru podążali ludzie z Polski, by obejrzeć Kłosowskiego w roli Szwejka. W Teatrze Nowym, wtedy jeszcze nie pod wezwaniem Kazimierza Dejmka, ale pod jego dyrekcją, kupowałem bilety dla znajomych z Poznania i Warszawy, bo u Dejmka wypadało bywać. Na koniec szczypta optymizmu. Historia lubi się powtarzać, jest więc nadzieja, że znowu przyjdzie moda na Łódź. Wystarczy, że odpowiedni ludzie trafią w Łodzi na swój czas.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Ludzie i czas

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Dziennik Łódzki Nr 185

Autor:

Jerzy Witaszczyk

Data:

09.08.2013

Wątki tematyczne