Pod koniec lat pięćdziesiątych zaliczano Petera Shaffera - wraz z Osbornem i Pinterem - do fali "nowego dramatu" angielskiego. Ale dość szybko, bowiem już po premierze "Pięciopalcówki", zajął w nim miejsce odrębne. Odtąd tworzy tzw. dramaturgię użytkową, popularną, adresowaną do jak najszerszego grona odbiorców. Stąd owe manipulacje technicznymi możliwościami teatru, różnego asortymentu tricki, efekty muzyczne i pantomimiczne. Stąd fabuła, będąca odpowiedzią na aktualne zapotrzebowanie teatralnego rynku. Jego sztuki spełniają wszelkie wymagania tego gatunku: poruszają modne problemy, wychodzą naprzeciw lękom współczesnej cywilizacji. No i - rzecz najważniejsza - mówią o kompleksach i obsesjach innych w sposób zrozumiały bez zbędnych dociekań i konieczności rozwiązywania skomplikowanych symboli. Jednak, by nie było zbyt prosto, autor "doprawia" to różnego rodzaju naukowymi terminami, sloganami, pseudointelektualnym pustosłowiem, z którego
Źródło:
Materiał nadesłany
"Teatr" nr 3