17.08.2020, 15:14 Wersja do druku

Mortui sunt ut liberi vivamus

6 czerwca 1920 r., natychmiast po przejściu Armii Czerwonej do ofensywy, Zarząd Główny Związku Artystów Scen Polskich na nadzwyczajnym, nocnym posiedzeniu zadecydował, że „na wezwanie Naczelnego Wodza ZASP postanawia odpowiedzieć czynem jako organizacja” - pisze Jarosław Komorowski w felietonie dla portalu Teatrologia.info.

„Pierzchnął straszny sen. Poza nami ciężki, jak okropna zmora duszący okres niepewności już nie tylko dla sztuki, ale dla całej kultury ojczystej, zagrożonej przez najście w otchłań samozagłady pędzących hord. Przez krew i ofiarną śmierć bohaterów – ostał się nasz naród. Kwiat ludu pracującego, kwiat inteligencji legł u ojczystego progu i piersią własna a ostrzem bagnetu uratował zagony polskiej kultury, więcej – jej przyszłość całą!”. Tak oto, słowami podniosłymi, stosownie do wagi dziejowej chwili, redakcja czasopisma „Scena Polska”, wznowionego w lutym 1921 r. po wielomiesięcznej wojennej przerwie, witała zwycięstwo w krwawej wojnie z bolszewicką Rosją – wskazując zarazem, że w szeregach obrońców Niepodległej nie zabrakło i ludzi teatru.

Jak było, wszyscy wiemy, ale zawsze warto przypomnieć. Nad ranem 25 kwietnia 1920 r. Wojsko Polskie wraz z sojuszniczą (od czterech dni) armią ukraińską rozpoczęło operację kijowską, by powstrzymać prących na zachód bolszewików, ustalić granice państwa i zrealizować polityczną ideę Józefa Piłsudskiego. Federacja wolnej Polski, Ukrainy i Litwy miała definitywnie odsunąć Rosję od naszych granic i przekreślić jej imperialną dominację. 5 maja polska armia podeszła na przedpola Kijowa, a patrol 1. Pułku Szwoleżerów wjechał tramwajem z podmiejskiego przystanku Puszcza-Wodica do centrum, na ulicę Chreszczatik, po czym wrócił z kilkoma jeńcami. 8 maja gród nad Dnieprem został zdobyty, lecz bolszewicka armia uniknęła rozbicia, odchodząc na wschód. Defilada zwycięstwa 9 maja podszyta więc była zagrożeniem, które mało kto wtedy dostrzegał.

Odrzucone za Dniepr wojska bolszewickie zreorganizowały się i wzmocniły, by pod koniec maja 1920 r. rozpocząć działania ofensywne najpierw na kierunku północnym, litewsko-białoruskim, potem na południowym, ukraińskim. Po kilku dniach ciężkich walk Armia Konna Siemiona Budionnego przełamała 5 czerwca front pod Samhorodkiem i Ozierną. Ewakuacja Kijowa 10 czerwca rozpoczęła polski odwrót na całej linii. Dzięki znakomitemu dowodzeniu (zwłaszcza Edwarda Rydza-Śmigłego) i bohaterstwu żołnierzy, odbywał się on planowo, opóźniany kontratakami i obroną kolejnych rubieży na liniach rzek. Pozwoliło to na konieczne przygotowania w głębi kraju. Z początkiem sierpnia sytuacja stała się krytyczna, a dowódca sowieckiego frontu zachodniego Michaił Tuchaczewski niepowstrzymanie, jak się najeźdźcom zdawało, parł na Warszawę, by „przez trupa białej Polski” iść „ku ogólnoświatowej pożodze” i „na bagnetach zanieść szczęście i pokój masom pracującym”.

6 czerwca 1920 r., natychmiast po przejściu Armii Czerwonej do ofensywy, Zarząd Główny Związku Artystów Scen Polskich na nadzwyczajnym, nocnym posiedzeniu zadecydował, że „na wezwanie Naczelnego Wodza ZASP postanawia odpowiedzieć czynem jako organizacja”. Komendantem pomocy ZASP na rzecz armii mianowany został Juliusz Osterwa, Książę Niezłomny odrodzonej Rzeczypospolitej. Dwa dni później na wiecu w warszawskim Teatrze Polskim podjęto następująca uchwałę:

„1. ZASP oddaje się jako organizacja pod rozkazy Naczelnego Wodza.

2. Związek wzywa kolegów zdolnych do noszenia broni, ażeby wstępowali natychmiast do szeregów armii czynnej, a koleżanki, aby zgłaszały się do służby pomocniczej.

3. Wiec wzywa Zarząd Główny do opodatkowania wszystkich członków na rzecz kolegów, wstępujących do wojska.

4. Wiec uchwala konieczność zmiany repertuaru teatrów w kierunku odpowiadającym nastrojowi chwili”.

Odzew był natychmiastowy. Kilkudziesięciu aktorów wstąpiło do wojska, by z karabinem czy szablą w dłoni bronić ojczyzny. Pozostali – również w mundurach – skupili się w Centralnym Komitecie Propagandy. Osterwa, współpracując między innymi z Leonem Schillerem, zorganizował dwa Teatry Garnizonowe oraz dwie frontowe Czołówki Teatralne. Rozwinięto akcję koncertów w koszarach i szpitalach wojskowych. Aktorzy warszawscy dali ich około 150, lwowscy (byli wśród nich obrońcy Lwowa z roku 1918) – ponad 50, podobnie krakowscy, po kilkanaście artystycznych imprez odbyło się w Poznaniu i Sosnowcu. Zgodnie z apelem skorygowano również repertuar bieżący – ale to temat na osobne opowiadanie. Organizowane przez ZASP kwesty publiczne pozwoliły przekazać armii pokaźną sumę.

Z inicjatywy Związku otoczono opieką wyruszających na front, ofiarowując im na warszawskich dworcach zebrane przez ludzi teatru najpotrzebniejsze drobiazgi: „z okazji wyjazdu na front żołnierzy z 2-giej Dywizji Legionów, oddano im do rozdania pomiędzy kolegów 4000 szt. papierosów, 200 paczek zapałek, 2 funty herbaty, kilkanaście pudełek sacharyny, kilka kompletów bielizny, czekoladę, cukierki, łyżki, kubki, nici, igły, agrafki, pocztówki i trochę pism. Do powyższej przesyłki dołączono serdeczny list do żołnierzy z prośba o odpowiedź”. I bez wątpienia owa serdeczność i solidarność ważniejsza była niż niespełna kilogram herbaty na wojskowy transport.

15 sierpnia Wódz Naczelny Józef Piłsudski wydał w Puławach rozkaz operacyjny do decydującego kontruderzenia, mającego rozpocząć się nazajutrz o świcie. Tegoż 15 sierpnia w walce z nacierającymi na stolicę bolszewikami poległ, obok tylu innych, niespełna trzydziestoletni aktor warszawskiego Teatru Praskiego Jan Zygmunt Kęcki. Grywał nienajwiększe role – z wyjątkiem tej ostatniej…

Umarli, abyśmy żyli wolni.

Tytuł oryginalny

Mortui sunt ut liberi vivamus

Źródło:

Teatrologia.pl

Link do źródła

Autor:

Jarosław Komorowski

Data:

13.08.2020