27.02.2012 Wersja do druku

Mniej znaczy więcej

Według twórców ów niezmierzony, bezbrzeżny i nieprzenikniony ocean to archetypiczny, pierwotny jungowski ocean naszego umysłu - o spektaklu "Solaris" w reż. Jarosława Tumidajskiego w Teatrze Śląskim w Katowicach pisze Michał Centkowski z Nowej Siły Krytycznej.

Za sprawą "Solaris" według Jarosława Tumidajskiego zetknąłem się z dobrym artystycznie i interesującym intelektualnie, sprawnie zrealizowanym, a co najważniejsze - od początku do końca przemyślanym teatrem. Czy można za pomocą kilku starych drukarek oraz przedłużaczy przenieść widza na kosmiczną stację badawczą? Tak, jest to możliwe. To, co w wielu przypadkach twórcy osiągają wykorzystując wielkie pieniądze, Tumidajski pokazał poprzez atrybuty z lekka archaiczne, zdecydowanie na pierwszy rzut oka nieprzystające do kosmicznej superstacji badawczej. Za pomocą taśmy wideo, projektora, starej drukarki wydającej iście nieziemskie odgłosy, zobaczyliśmy i usłyszeliśmy niejako uobecnioną technologię, namacalną i fizyczną, a jednocześnie stanowiącą symbol, umowność. To metafora stanowiąca punkt odniesienia akceptowalny dla oderwanego od obcowania z tajemnicą wyznawcy współczesnego dyskursu racjonalistycznego, nierozmiłowanego być może w konwe

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowa Siła Krytyczna

Autor:

Michał Centkowski

Data:

27.02.2012

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe