To był pokaz, jak się kiedyś w teatrze telewizji grywało. Oglądając spektakl "Ożenku" w reżyserii Ewy Bonackiej trudno było uwierzyć, że zarówno prapremiera petersburska, jak i moskiewska tej komedii zakończyły się ongiś niepowodzeniem. Gogol zaskoczył wówczas widzów ostrością satyry i rezygnacją z komediowego, pogodnego finału. Dzisiaj na targi przedmałżeńskie z "Ożenku" patrzymy z dystansu i bez emocji, smakując nieposkromione poczucia humoru w charakterystyce postaci. Pewnie dlatego, mimo zmian w technice filmowania, przedstawienie Bonackiej ostało się działaniu czasu - aktorzy grali bowiem jak z nut. Młodsi widzowie mieli okazję spotkać się z mistrzowskim warsztatem aktorskim Czesława Wołłejki, grającego z niespożytą energią Koczkariewa, mściwego "swata", który swego przyjaciela (pocieszny Wiesław Michnikowski) za wszelką cenę chce ubrać w małżeństwo z Agafią. W jej saloniku mogliśmy podziwiać trzy prześwietne epizody konkur
Tytuł oryginalny
Mistrzowskie targi
Źródło:
Materiał nadesłany
Trybuna nr 33