28.04.2017 Wersja do druku

Ministerstwo po stronie przemocy

Czy jeśli protestujący przeciw "Klątwie" ONR-owscy bojówkarze zrobią komuś krzywdę, ministerstwo ciągle winić będzie Frjlicia i prezydent Warszawy? - pisze Jakub Majmurek na stronie Krytyki Politycznej.

W lutym spór o "Klątwę" z Teatru Powszechnego w Warszawie [na zdjęciu] przetoczył się przez media, od działów kultury prasy codziennej, przez strony publicystyki tygodników opinii, po wieczorne dyskusje w radio i telewizjach informacyjnych. W kwietniu, dwa miesiące po premierze, spór o "Klątwę" wraca. Tym razem na ulicach. W zeszły piątek grupa aktywistów ONR, krzycząc "narodowy radykalizm", próbowała zablokować wejście do teatru i uniemożliwić widzom obejrzenie przedstawienia. Wcześniej na twitterze rzecznik ONR Tomasz Kalinowski napisał, że od dwóch miesięcy Ministerstwo Kultury nic nie zrobiło w sprawie "Klątwy", dlatego teraz "katolicy biorą sprawy w swoje ręce". Faktycznie, do tej pory ministerstwo w sprawie spektaklu Frjlicia zachowywało się raczej cicho. Co, biorąc pod uwagę inne jego działania, było w zasadzie dobrą wiadomością. W idealnym świecie minister kultury powinien przyjść na głośny spektakl, stanąć w obronie wolności

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Ministerstwo po stronie przemocy

Źródło:

Materiał nadesłany

Krytyka Polityczna online

Autor:

Jakub Majmurek

Data:

28.04.2017

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe