17.01.2012 Wersja do druku

Minął muzyczny rok

Styczeń, czyli rzut oka wstecz i próby podsumowania minionego roku. W krakowskiej muzyce roku ciekawego, choć pozostawiającego kilka pytań bez odpowiedzi - pisze Anna Woźniakowska w Krakowie.

Jego finał należał do Opery Krakowskiej. Tradycyjnie już w grudniu, czyli w kolejną rocznicę otwarcia nowego gmachu opery, melomani zaproszeni zostali na premierę. Tym razem oglądaliśmy nową inscenizację "Halki" [na zdjęciu] Stanisława Moniuszki. Pozostawiła ona co najmniej mieszane uczucia. Premierę "Halki" oglądałam 18 grudnia. Wśród wykonawców zabrakło zapowiadanego wcześniej, a złożonego chorobą Mariusza Kwietnia, niemniej przygotowana obsada powinna spełnić bardzo dobrze swe zadanie, bo składała się z pierwszorzędnych śpiewaków. Tymczasem w spektaklu brakło życia (choć ruchu na scenie było chwilami aż w nadmiarze) oraz prawdziwości emocji. Wina to przede wszystkim reżysera i scenografa w jednej osobie, czyli Waldemara Zawodzińskiego. Według przed-premierowych zapowiedzi chciał on wydobyć z dzieła Włodzimierza Wolskiego i Stanisława Moniuszki ponadczasową historię o miłości i o wierności uczuciu, wyabstrahować ją z pachnącej ce

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Minął muzyczny rok

Źródło:

Materiał nadesłany

Kraków nr 1/01.12

Autor:

Anna Woźniakowska

Data:

17.01.2012