26.05.1970 Wersja do druku

Miły wieczór w małym dworku

Jeszcze kilkanaście lat temu Witkacy był pisarzem podejrzanym. Kilka lat temu - nie zrozumiałym. Dziś oglądamy go w telewizji i dziwimy się, że jest taki zwyczajny. Grywano już Witkacego na różne sposoby. Zygmunt Hübner, reżyser wczorajszego spektaklu, był jednak po prostu wierny autorowi. Narzucił aktorom realistyczny styl gry, bez udziwnień, bez szarży, ale i bez "bebechowatości", której Witkacy nie cierpiał. Wyreżyserował "W małym dworku" tak, jakby reżyserował "W małym domku" Rittnera. I osiągnął sukces. Zderzenie realistycznego stylu gry, realistycznych kostiumów (o dekoracjach później), z pure-nonsensownymi sytuacjami, dało efekt najlepszy z możliwych. Zasługą reżysera jest też celne dobranie typów aktorskich. Halina Mikołajska była najbardziej widmowa z widm, ale jednocześnie umiała powściągnąć naturalne w tym wypadku ciągotki do szarży, przerysowania. Henryk Bąk jako ojciec grał po prostu zwyczajnego ojca, jak w konwencjonalnej

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Miły wieczór w małym dworku

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Łódzki nr 123

Autor:

J. KAT.

Data:

26.05.1970

Realizacje repertuarowe