16.07.2013 Wersja do druku

Miłość w czasach popkultury

- Myślę, że mamy w pamięci biblijne słowa, że nie samym chlebem człowiek żyje. Nie chodzi o to, jak jest nam dobrze, tylko czy nam się polepsza czy pogarsza, nie tylko materialnie. Rozmowa na ten temat jest trudna, jeżeli nie ma obiektywnej miary powodów do zadowolenia. A to możemy stwierdzić, kiedy coś idzie ku lepszemu ze zdrowiem i z urodą, z zamożnością i z duchowością - mówi Krzysztof Zanussi, reżyser, jeden z inicjatorów Karuzeli Cooltury.

Karuzela Cooltury postawiła sobie trudne zadanie: mówić rzeczach poważnych w sposób barwny i przystępny. Przyzna pan, że nie zdarza się często. Krzysztof Zanussi: Motywem przewodnim naszej Fundacji Centrum Twórczości Narodowej było zawsze zderzenie kultury wysokiej i niskiej, przez uprzejmość zwanej popularną. Udało nam się docierać w różne miejsca, zapraszać różnych artystów: np. graficiarze zmierzyli się przed publicznością z Franciszkiem Starowieyskim, raper z Adamem Zagajewskim, a grajkowie uliczni z maestro Jerzym Maksymiukiem. Patrzyliśmy, co ich łączy mimo zasadniczych różnic, co mają sobie do powiedzenia. Niekonwencjonalnie przygotowaliście się do wizyty u Jana Pawła II... - Pojechaliśmy z grupą tancerzy ulicznych, których break dance w Auli Klementyńskiej był zaskoczeniem. Relacja o samym spotkaniu pojawiła się w 57 telewizjach świata, niestety, słowa Jana Pawła II zostały prawie niezauważone. A papież, patrząc na ich pasj

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Miłość w czasach popkultury

Źródło:

Materiał nadesłany

Kurier Szczeciński nr 136

Autor:

Jan Bończa-Szabłowski

Data:

16.07.2013