"Dyskretny urok Picassa" w reż. Jacentego Krawczyka i Joanny Czajkowskiej w Sopockim Teatrze Tańca. Pisze Agnieszka Ossowska w Gazecie Świętojańskiej.
Nigdy go jakoś specjalnie nie lubiłam. Tak mi się przynajmniej wydawało. Bo przesadzał z formą, kombinował jakby za dużo, narzucał jakieś dziwne skojarzenia geometryczne z ludzkimi ciałami. Miałam wrażenie, że bawił się ludźmi, i drwił z nich, poprzez to, że wprawiał nas w zachwyt nad swoimi zabawami. Jakby rozkładał człowieka na czynniki pierwsze, a ludzie, niby tego nie widząc, klaskali mu. Jego sztuka miała przełożenie na jego życie prywatne. Bawił się ludźmi, w szczególności kobietami, traktował je przedmiotowo, jak obiekty sensualnych doznań, co miało też swe przełożenie w malarstwie. Wiele kobiet go pokochało i wiele przez niego cierpiało. Miłość do tego malarza prowadziła zawsze do roztrzaskania uczuć. Dzięki spektaklowi Sopockiego Teatru Tańca "Dyskretny Urok Picassa" odkryłam go jednak na nowo. A może poznałam go nawet. Otworzyłam się w każdym razie na niego. I dostrzegłam jego wrażliwość tkwiącą pod jego zabawową