04.03.2019 Wersja do druku

Miłość niejedno ma imię

"Thais" Julesa Masseneta w reż. Romualda Wiczy-Pokojskiego w Operze Bałtyckiej w Gdańsku. Pisze Łukasz Rudziński w portalu trojmiasto.pl.

Wystawienie nieobecnej od blisko wieku na polskiej scenie operowej "Thais" na deskach Opery Bałtyckiej jest dowodem na to, że "banicja" dzieła Julesa Masseneta jest niesłuszna. Jednak sam spektakl Romualda Wiczy-Pokojskiego pozostawia niedosyt. Od pierwszych chwil na scenie podziwiamy rywalizację tego, co wzniosłe i metafizyczne z niskim i przyziemnym. Do rozmodlonych mnichów na pustyni wraca z niedalekiej Aleksandrii Atanael, mnich pochodzący z tego miasta. Obecna Aleksandria jawi mu się jako miejsce występku, grzechu i zła. Jednak czuje, że musi tam wrócić, by nawrócić kurtyzanę Thais - obiekt pożądania i symbol zepsucia tego miasta. Przywrócenie jej Bogu Atanael stawia sobie za punkt honoru i sprawdzian swojej wiary. Pomimo braku entuzjazmu ze strony wspólnoty, wyrusza, by przywieźć występną kobietą na drogę miłości bożej, pokuty i wiecznej szczęśliwości. Mnisi na scenie Opery Bałtyckiej nie są sami - towarzyszą im postaci wijące się p

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Miłość niejedno ma imię. Po premierze "Thais" w Operze Bałtyckiej

Źródło:

Materiał nadesłany

www.trojmiasto.pl

Autor:

Łukasz Rudziński

Data:

04.03.2019

Realizacje repertuarowe