30.08.2010 Wersja do druku

Miłość jej wszystko wybaczy

ORDONKA na scenie była zjawiskowa. Wspaniała. Pamiętam tylko, że jeśli program takiego koncertu przewidywał, powiedzmy, 15 utworów, ona bisowała 12 razy, rzadko mniej, ile jej tylko pozwoliły siły. Ludzie szaleli, bo te koncerty naprawdę były czymś, czego się nie zapomina - wspominała Hanka Bielicka.

Mówili, że jest "jak motyl i koń w jednej osobie". Słusznie. "Gazeta" przypomina w tym tygodniu największych artystów przedwojennej Polski i ich przeboje, dziś Ordonka. Hanka Bielicka, od najmłodszych lat wielbicielka Ordonówny: - Ordonka na scenie była zjawiskowa. Wspaniała. Pamiętam tylko, że jeśli program takiego koncertu przewidywał, powiedzmy, 15 utworów, ona bisowała 12 razy, rzadko mniej, ile jej tylko pozwoliły siły. Ludzie szaleli, bo te koncerty naprawdę były czymś, czego się nie zapomina. Ordonka śpiewa bez mikrofonu. Choć może lepiej byłoby powiedzieć, że to inne wykonawczynie śpiewają. Ona daje recitale piosenki aktorskiej - nawet jeśli w międzywojniu to pojęcie jeszcze nie istnieje. Jako wokalistka oscyluje między mówieniem, szeptem i śpiewem. To nie jest wielki głos, ale nie wiedzieć dlaczego, słychać ją - nawet bez mikrofonu - w najdalszych rzędach dużych sal koncertowych. Konrad Tom, reżyser, aktor i autor jej tekst

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Miłość jej wszystko wybaczy

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza nr 202

Autor:

Roman Daszczyński

Data:

30.08.2010