26.02.2019 Wersja do druku

Miłość i udręczenie

"Jak być kochaną" wg Kazimierza Brandysa w reż. Leny Frankiewicz w Teatrze Narodowym w Warszawie. Pisze Łukasz Maciejewski w tygodniku Wprost.

Lena Frankiewicz, reżyserka nowej adaptacji "Jak być kochaną", odnalazła w prozie Kazimierza Brandysa współczesne dylematy. Nie jestem pewna, czy istnieją wielcy ludzie - mówiła Felicja w "Jak być kochaną" Kazimierza Brandysa. - Ale istnieją chwile, gdy człowiek jest wielki. Wtedy byłam wielka. Stać mnie było, żeby siebie samą mieć gdzieś. Lena Frankiewicz, reżyserka "Jak być kochaną" w Teatrze Narodowym, wychodzi właśnie od tej przewrotnej myśli. Czym jest wielkość? Czym heroizm? Czy zagłuszenie siebie dla kogoś innego to altruizm czy egoizm? ZNAKI ZAPYTANIA Zarówno w spektaklu, jak i opowiadaniu oraz w słynnym filmie Wojciecha Jerzego Hasa z 1963 r. z pamiętną kreacją Barbary Krafftówny w roli Felicji, liczą się pytania. Odpowiedzi są rozczarowaniem, nie warto ich odnajdywać. Frankiewicz w ścisłej współpracy z autorką adaptacji Małgorzatą Anną Maciejewską szuka zatem wyłącznie dylematów. Brzmią ze sceny dotkliwie, wyraziśc

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Miłość i udręczenie

Źródło:

Materiał własny

Wprost nr 9

Autor:

Łukasz Maciejewski

Data:

26.02.2019

Realizacje repertuarowe