12.02.2020 Wersja do druku

Miłość czule sfotografowana

Na wystawie w MOCAK-u poświęconej Wiesławowi Dymnemu znajdują się zdjęcia, które artysta zrobił swojej żonie Annie. "Byliśmy w sobie szaleńczo zakochani i to przeniosło się na te zdjęcia".

"Aniczka, wiesz co, jak skończysz spektakl, to nie zmywaj makijażu, tylko wróć w nim do domu. Zrobimy sobie sesję" - te kilka słów zawsze sprawiało, że Anna Dymna biegła wieczorem przez Rynek jak na skrzydłach. Wdrapywała się po schodach prowadzących na strych starej kamienicy, a tam wszystko było przygotowane. W pokoju paliły się reflektory, które jej mąż sam zrobił, choć niespecjalnie umiał radzić sobie z prądem, a wokół leżały rekwizyty: kosze, szkła, kilimy, futerka, ubrania. Gdy światło było już odpowiednio ustawione, wydobywając z mroku twarz i sylwetkę Anny, Wiesław domalowywał jej kreski, cienie i inne elementy makijażu, których jego zdaniem brakowało. Kiedy uznał, że modelka jest gotowa, brał do ręki jeden z dwóch aparatów, na które wydali, jak na ówczesne czasy, majątek. Wyostrzał obiektywem kadr i naciskał spust. Wówczas słychać było charakterystyczne pstryknięcie. Odgłos przeskakującej migawki będzie do nas docier

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Miłość czule sfotografowana

Źródło:

Materiał nadesłany

Kraków nr 2/02-20

Autor:

Magda Huzarska-Szumiec

Data:

12.02.2020