30.11.2016 Wersja do druku

Mikry "Mikro Teatr"

Oglądając przedstawienia lubelskich artystów, trudno mi było oprzeć się wrażeniu, że Lublin chce być bardziej warszawski od Warszawy. Nowocześniejszy od nowoczesnych. Artystyczny bardziej niż artyzm. Przesadnie szokujący i dosadny - o projekcie "Mikro Teatr" na Festiwalu Konfrontacje Teatralne w Lublinie pisze Piotr Raganowicz-Macina z Nowej Siły Krytycznej.

"Mikro Teatr". Przedstawienie trwające nie dłużej niż szesnaście minut. Budżet nie większy niż pięć tysięcy złotych. Zespół składający się najwyżej z czterech osób. Do tego może dwa mikrofony, mały rekwizyt, jeden rzutnik, kilka świateł. Brak określonego tematu i konwencji. "Mikro Teatr to ćwiczenia z samoograniczenia" - mówi o cyklu jego kurator Tomasz Plata. Czy twórcze założenia sprawdzają się na scenie? Na tegorocznych Konfrontacjach Teatralnych mieliśmy okazję zobaczyć lubelską edycję projektu Komuny// Warszawa i porównać ją z warszawską. W pierwszym przedstawieniu (to określenie nieco na wyrost) Ludomir Franczak, reżyser i wykonawca (też słowo na wyrost) pokazuje, a raczej puszcza widzom-słuchaczom własne nagrania dźwięków z różnych miejsc Lubelszczyzny. Słuchamy trzasków zarejestrowanych przez mikrofon zakopany w lesie, szumów które - jak dowiadujemy się z projekcji wyświetlanej na ścianie - są odgłosami Bugu wieczoro

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Mikry "Mikro Teatr"

Źródło:

Materiał własny

Materiał własny

Autor:

Piotr Raganowicz-Macina

Data:

30.11.2016

Tematy w toku

Festiwale