05.02.2018 Wersja do druku

Mierząc się ze sobą

Reżyserka "Biesów", Natalia Korczakowska, gra na pamięci historycznej widzów po to, by przygotować ich na to, co będzie się działo dalej w przedstawieniu - o spektaklu w STUDIO teatrgalerii pisze Katarzyna Bekielewska z Nowej Siły Krytycznej.

Wchodząc na widownię Teatrgalerii Studio, pierwsze co rzuca się w oczy, to organizacja sceny. Widzimy aktorów stojących w konstrukcji przypominającej dużych rozmiarów pudełko. Od widowni oddziela ich przezroczysta szyba, co umożliwia obserwację zdarzeń. Kojarzy się z klatką, w której uwięzione są postaci, ale także z wystawą sklepową. Oglądamy ją z zewnątrz, podziwiamy, z każdej strony przypatrujemy się eksponatom. W ciągu kilkunastu sekund wszystkie osoby znajdujące się wewnątrz ustawiają się jak do rodzinnego zdjęcia: głowa rodziny na krześle w środku, na kolanach najmłodszy przedstawiciel rodu, dookoła pozostałe osoby. I oto naszym oczom ukazała się rodzina carska - Romanowów - w całej okazałości. W tle słychać muzykę włączoną przez mężczyznę ubranego od stóp do głów w biel. Po chwili klatkę zaczyna wypełniać gaz. Jedna osoba po drugiej pada na ziemię. W tym samym momencie do pomieszczenia wchodzi ów mężczyzna w bieli, t

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Mierząc się ze sobą

Źródło:

Materiał własny

Materiał własny

Autor:

Katarzyna Bekielewska

Data:

05.02.2018

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe