10.04.2005 Wersja do druku

Między patosem a groteską

Ostatnie przedstawienia Jerzego Grzegorzewskiego stanowiły pożegnanie z życiem - ocenia jego była rzeczniczka, Maryla Zielińska.

Wybitny reżyser teatralny zmarł w sobotę w Warszawie w wieku 66 lat. "W kolejnych przedstawieniach żegnał się ze swoim życiem. Była w nich mowa o śmierci artysty, człowieka - w ten sposób jakby przygotowywał nas na swoje odejście" - powiedziała PAP Zielińska. Dodała, że lubił przy tym "zachichotać". Zdaniem byłej rzeczniczki, spektakle Grzegorzewskiego były niezwykle przejmujące, trudne w odbiorze za co miano do niego pretensje. "Ale na tym polegała tajemnica jego sztuki, że trzeba było się skupić i mieć dobrą wolę, aby wejść w jego świat" - dodała. Według Zielińskiej, Grzegorzewski był kontynuatorem tych artystów, których do głębi przejmował naród. Jego postrzeganie świata było z jednej strony pełne wysokich wartości i patosu, ale także opatrzone poczuciem groteski. "Był nadzwyczaj uroczym człowiekiem, pełnym humoru i ciepła, umiejącym rozmawiać z każdym człowiekiem nie mając względu na nazwiska, tytuły, hierarch

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Zielińska: w swoich ostatnich przedstawieniach żegnał się z życiem

Źródło:

Materiał nadesłany

PAP

Data:

10.04.2005

Wątki tematyczne