23.05.2019 Wersja do druku

Między miłością a racją stanu

"Billy Budd" Benjamina Brittena w reż. Annilese Miskimmon w Teatrze Wielkim - Operze Narodowej w Warszawie. Piszą Dorota Kozińska i Bartosz Kamiński w Ruchu Muzycznym.

Polska publiczność w pełni dojrzała do akceptacji geniuszu angielskiego mistrza opery. Ciekawe, kiedy docenią go włodarze naszych scen muzycznych. W ostatnim czasie pojawiły się na naszych scenach dwa bezdyskusyjne arcydzieła - nieznane przedtem polskiej publiczności, doświadczone na żywo tylko przez garstkę widzów, którzy mieli szczęście zobaczyć je i usłyszeć gdzie indziej. Teatr Wielki w Poznaniu wywalczył palmę pierwszeństwa w wystawieniu Śpiewaków norymberskich Wagnera. "Billy Budd" Benjamina Brittena dotarł do nas poniekąd przypadkiem, w ramach swego rodzaju barteru dyrektorskiego: na deski Den Norske Opera zawitał "Król Roger" w najnowszej inscenizacji Mariusza Trelińskiego, Oslo zrewanżowało się produkcją "Billy'ego Budda" w reżyserii Annilese Miskimmon, od sierpnia 2017 roku dyrektor Norweskiej Opery Narodowej. Mimo że kompozycja Brittena trafiła w Polsce na całkiem nieprzygotowany grunt, spotkała się z doskonałym przyjęciem. Co w p

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Między miłością a racją stanu

Źródło:

Materiał nadesłany

Ruch Muzyczny nr 5/2019

Autor:

Dorota Kozińska, Bartosz Kamiński

Data:

23.05.2019

Realizacje repertuarowe