POWODZENIE "Sztuki" Yasminy Rezy (u nas widziała ją już publiczność Krakowa, Wrocławia, Gdańska) zdaje mi się nieco perwersyjne. W tej komediowej psychodramie o niepewności (i boleśnie skrywanej potrzebie akceptacji) stosunek do sztuki współczesnej, dokładniej: malarstwa, jest wprawdzie tylko pretekstem dla rozgrywki toczonej między trzema mężczyznami, ale rola pretekstu wykracza tu poza sceniczną anegdotę. To juz nie tylko starcie Serga (Adam {#os#10884}Zych{/#}), który za kawałek na biało pomalowanego płótna zapłacił majątek i pragnie aprobaty swego koneserskiego czynu, z Markiem (Michał {#os#5639}Janicki{/#}), który jawnie z owego czynu szydzi - to również swoista wiwisekcja ludzkich postaw wobec świata wartości. W tym akurat wypadku artystycznych, ale dla Rezy istotne wydają się nie tyle pytania o sztukę, ile obserwacja naszej bezradności wobec pytań, jakie ona nam stawia. Bo biały obraz - stanowiący niejako centrum
Tytuł oryginalny
Męskie trio
Źródło:
Materiał nadesłany
Kurier Szczeciński Nr 199