Na stołach dymiła kawa, a lampki nastawione w ordynku czekały na spełnienie toastów: za zdrowie aktorów, reżyserów, organizatorów przedsięwzięcia i oczywiście - za powodzenie przyszłej imprezy. I Przegląd Małych Form Teatralnych chwycił, choć inicjator - Wydział Kultury Prezydium Woj. Rady Narodowej, rzucił te imprezę na wabia, nie bardzo panując jeszcze nad jej żywiołem. Przez parę dni widownię Małej Sceny w Katowicach zapełniali gęsto amatorzy teatru nowych form, prezentowanych w ciągu paru dni przez zespoły wszystkich teatrów wojewódzkich. Oto siedzą właśnie, goszczeni przez WKZZ nad kawą, która stygnie, przeglądacze i przeglądani. Aktorzy i spektatorzy. Kłócą się z chwalebną zaciekłością, jakże rzadko spotykaną na dyskusjach: co to jest właściwie za organizm ten teatr małych form? Czy małe to znaczy krótkie? Utwory niesceniczne czy z pogranicza teatru? Teatr poetycki? Polityczny teatr faktu? Awangardy? Bo trzeba powiedzieć, �
Tytuł oryginalny
Melpomena w krótkiej spódnicy
Źródło:
Materiał nadesłany
"Trybuna Robotnicza" nr 66