13.06.2006 Wersja do druku

Męki widowni

Kończy się sezon w łódzkich teatrach. Przed widzami postawił nowe wymagania: żądał wytrzymałych siedzeń i wytrzymałych uszu - pisze Leszek Karczewski w Gazecie Wyborczej - Łódź.

Sezon 2005/2006 wymagał od widowni idealnej bezsenności. Zupełnie jak James Joyce od czytelników! Bo domykający się właśnie sezon wykreował modę na teatr czasochłonny. Pierwszy był "Niedokończony utwór na aktora" według "Mewy" Antoniego Czechowa i "Sztuki hiszpańskiej''YasminyRezy w reżyserii Krystiana Lupy, który gościł na Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych. Już lektura kolejnych członów tytułu powinna ostrzec, że rzecz nie należy do miniatur. Spektakl był tak długi, że mógł się zmieście tylko w Teatrze Wielkim. Trwał sześć godzin! Reżyser miłosiernie podzielił maraton na dwa wieczory. Wielu widzów zadawało sobie pytanie, dlaczego przedstawienie musi być aż tak długie. Łódzkie teatry podjęły wyzwanie. W szranki stanął Nowy z "Termopilami polskimi"( trzy godziny) i "Poszaleli (też trzy). Ale najwyżej na pudle stanął Studyjny, dzięki "Pawiowi królowej" według Doroty Masłowskiej. Dyplom studentów Filmówki ciągnie si

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Jak przetrwać w teatrze, czyli sezon w krzywym zwierciadle

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Łódź nr 136/12.06

Autor:

Leszek Karczewski

Data:

13.06.2006

Tematy w toku