13.04.1988 Wersja do druku

Medea`88

Freudowski splot miłości i śmierci (jak byśmy dzisiaj po­wiedzieli) połączonych niena­wiścią, do której prowadzi za­zdrość - oto psychologiczni treść "Medei", tego najkrwawszego bodaj mitu utrwalonego na zawsze w kulturze. Znako­micie ilustruje go obraz Delacroix "Medea szalona zabi­jająca swoje dzieci". Najnowsze przedstawienie "Medei" Eurypidesa w Teatrze Powszechnym zdominowała właśnie tonacja malarska. Kompozycja przestrzeni sceni­cznej, autorstwa Barbary {#os#1566}Hanickiej{/#}, skromna (ani jednego me­bla, rekwizytu, czegokolwiek, idealnie pusta scena, którą z tyłu zamykają wielkie kolumny, "nagie", bez żadnych ozdób) i jakże monumentalna zarazem (lekko spadzista konstrukcja podłogi-lustra, w której odbijają się postaci, kostiumy i wszyst­ko, co odbywa się na scenie, tworzy iluzję monumentu, kil­kakrotnego powiększenia), wyz­nacza tu ruch, działania, współ­tworzy rytm przedstawienia. Ten malarski klimat w dużej mierze budowany jes

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Medea`88

Źródło:

Materiał nadesłany

Życie Warszawy Nr 85

Autor:

Temida Stankiewicz-Podhorecka

Data:

13.04.1988

Realizacje repertuarowe