24.09.2018 Wersja do druku

Matylda Podfilipska: Ze sceny widać, czy widzowie oddychają równo z aktorem

- Ze sceny widać o wiele więcej. Obserwuję, czy widzowie oddychają razem z nami podczas spektaklu, widzę, czy ich nudzimy, czy poruszamy. I słyszę, czy wstrzymują oddech w chwili napięcia, czy... otwierają puszkę coca-coli... - mówi Matylda Podfilipska, aktorka Teatru im. Wilama Horzycy w Toruniu.

Nie łatwo się z panią umówić... - Zaczęliśmy grać spektakle w teatrze, a ja w wolnych chwilach jeździłam do Warszawy i Rybnika, bo dogrywaliśmy jedne z ostatnich scen z moim udziałem na planie serialu "Diagnoza". Ale to nie jest norma. Zwykle jestem na miejscu, w Toruniu, już od 15 lat. Teatr im. Wilama Horzycy i kawiarnia "Wejściówka", którą prowadzę z mężem, Wojtkiem Szabelskim, wypełniają mi życie. Mamy tyle pomysłów, na to, co warto tu robić, że czasem trudno za nimi nadążyć. "Wejściówka" to dla nas szczególne miejsce, bo łączy nasze pasje: teatr i fotografię. Są tu stare meble, które własnoręcznie odnawiamy, są domowe ciasta, które uwielbiam piec, kompot, który sama robię, podajemy też coraz lepszą kawę, bo lubimy smakować i doskonalić się w sztuce jej parzenia. Pani postać namiesza w życiu bohaterów "Diagnozy"? - To raczej jej namieszają w życiu... Sylwia Makusz, tak nazywa się moja bohaterka. I na tę chwilę to ch

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Ze sceny widać, czy widzowie oddychają równo z aktorem

Źródło:

Materiał nadesłany

Nowości nr 221/22.09

Autor:

Dorota Witt

Data:

24.09.2018

Tematy w toku