09.12.2019 Wersja do druku

Matka Joanna od Aniołów

"Matka Joanna od Aniołów" Jarosława Iwaszkiewicza w reż. Jana Klaty w Nowym Teatrze w Warszawie. Pisze Rafał Kowalski.

Rozczarowanie przeżyją myślący, że Jana Klata w "Matce Joannie od Aniołów" w Nowym Teatrze miesza z błotem instytucję Kościoła. Nic z tego. Co więcej, według mnie daje on Kościołowi nadzieję. Apeluje, by skupił się na sprawach najważniejszych, wrócił do źródeł. Jak wtedy, gdy Maciej Stuhr w stroju papieskim wygłasza tylko jedno słowo: "Zapomnieliśmy". Kiedy jeden z prostych ludzi mówi do drugiego: "Pomódl się za ojca, który cię bije". Albo gdy hierarcha kościelny recytuje "Hymn do miłości", a inny puentuje to zwrotem "Oto Słowo Boże". Klata też nie przesądza, czy zakonnice w "Matce Joannie..." faktycznie są opętane przez jakąś siłę wyższą. I zadaje widzowi pytanie, czy cielesność i wolność mogą być złem w oczach Boga - jak wtedy, gdy zestawia dwie sceny: w jednej zakonnice chwytają sznury i bujają się na nich w ekstazie, a w drugiej karnie i chórem wygłaszają modlitwę do Anioła Stróża. Nie jest to najlepsza sztuka Kl

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał nadesłany

Autor:

Rafał Kowalski

Data:

09.12.2019

Realizacje repertuarowe