EN
16.03.2005 Wersja do druku

Marzenia o własnym teatrze

Razem z Jandą nad szansami prywatnych scen zastanawia się wielu artystów, którzy nie odważyli się na takie ryzyko. Teatr należy do ostatnich dziedzin życia w Polsce, których nie dotknęły przemiany rynkowe. Przez 15 lat powstało zaledwie kilka prawdziwych scen komercyjnych, to znaczy ze stałą siedzibą i repertuarem.

Pięć nowych prywatnych teatrów powstaje we Wrocławiu i Warszawie. Ryzyko plajty jest duże, bo tuż obok dotowane sceny grają komercyjne hity z bulwarów Paryża i londyńskiego West Endu. Nad kasą wisi jeszcze tytuł ostatniego filmu, który tu wyświetlano: "Pianista". Od dwóch lat warszawskie kino Polonia [na zdjęciu widownia] należące do państwowego przedsiębiorstwa Max Film czekało na nowego właściciela. Od miesiąca jest nim Krystyna Janda. - W Kolonii naliczyłam kilkanaście prywatnych scen, pomyślałam, dlaczego nie u nas? - mówi aktorka. Nie tylko Janda realizuje marzenie o własnym teatrze. Jesienią zadebiutowała sala w Fabryce Trzciny, prywatnym centrum kulturalnym na warszawskiej Pradze założonym przez producenta i kompozytora Wojciecha Trzcińskiego. W repertuarze są spektakle miejskiego Teatru Nowego i produkcje niezależnych grup. Z kolei grupa medialna ITI otworzyła teatr w dawnym kinie Bajka, gdzie sezon zainaugurował Wojciech Pszoniak z mono

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Teatr mój widzę prywatny

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza nr 63

Autor:

Roman Pawłowski

Data:

16.03.2005

Wątki tematyczne