"Starucha" w reż. Igora Gorzkowskiego z Teatru Ochoty w Warszawie na lubelskich Konfrontacjach Teatralnych. Pisze Sylwia Hejno w Polsce Kurierze Lubelskim.
Kim jest tytułowa "Starucha" w reżyserii Igora Gorzkowskiego na podstawie prozy Charmsa? Można powiedzieć najprościej: śmiercią. Gdy staje u drzwi, chwila odwiedzin nigdy nie jest odpowiednia. A jej wszystko jedno. Zegar, który chowa pod spódnicą nie ma przecież wskazówek. Skądś licho jednak wie, że jest za piętnaście trzecia. Jest śmiercią i czasem, kostuchą-staruchą, na którą nieprzyjemnie patrzeć, bo zaraz się myśli: "trup". No to kim ona jest? Równie niełatwo odpowiedzieć na pytanie jaka jest - żywa, czy nieżywa. I trudno oprzeć się wrażeniu, że ta sytuacja ją bawi. Po co pilnuje się nieboszczyków w kostnicy? Żeby się nie rozpełźli po ludziach żywych - tak tłumaczy. I uwaga na trupi jad. Bywa, że trupiością można się od zmarłego zarazić, gdy pokąsa. Tych trupków jest jeszcze trochę - są staruszki, które z ciekawości wypadają jedna po drugiej przez okno, jest martwa kasjerka nie-kasjerka, której wetknięto w usta papiero