03.11.2012 Wersja do druku

Marszałkowskie teatry obroniły się, miejskie nie spróbowały

Ewa Michnik, Danuta Marosz, Jacek Głomb, Zuzanna Dziedzic zachowają stanowiska w dolnośląskiej kulturze bez konieczności startowania w konkursach - taką decyzję podjął zarząd województwa. To oznacza fiasko projektu wicemarszałka Radosława Mołonia, który do teatrów chciał wpuścić menedżerów - pisze Magda Piekarska w Gazecie Wyborczej - Wrocław.

Kiedy wicemarszałek Mołoń pół roku temu swój pomysł zastąpienia dyrektorów trzech teatrów, opery i filharmonii wyłonionymi w konkursie menedżerami ogłosił dziennikarzom, na Dolnym Śląsku zawrzało. Ewa Michnik, dyrektorka Opery Wrocławskiej, poczuła się dotknięta takim faux pas, ale ponieważ damie nie wypada sięgać po ostre słowa i narzędzia, walkę pozostawiła mężczyznom. Panowie - Krzysztof Mieszkowski, dyrektor Teatru Polskiego we Wrocławiu, i Jacek Głomb, szef "Modrzejewskiej" w Legnicy - nie przebierali w słowach, krytykując pomysł marszałka. A ten wstrzelił się z nim w wyjątkowo niekorzystny czas. Trwała właśnie ogólnopolska akcja "Teatr nie jest produktem, widz nie jest klientem" na rzecz stworzenia sensownych zasad polityki kulturalnej, w której brały udział tysiące ludzi sceny i jej sympatyków. Radosław Mołoń natychmiast zyskał dzięki niej sławę, która sięgnęła stołecznych scen - w listach, jakie odczytywano tam p

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Marszałkowskie teatry obroniły się, miejskie nie spróbowały

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza Wrocław online

Autor:

Magda Piekarska

Data:

03.11.2012

Tematy w toku