14.08.2014 Wersja do druku

Marlena od zadań specjalnych

Rządzi ponad setką ludzi, którzy dla niej są gotowi nawet w największy mróz rozebrać się do rosołu i zatańczyć w dworcowej hali. A jak nie rządzi, nie reżyseruje i nie biega za sponsorami, to jakimś cudem znajduje sposób na odcięcie się od reszty świata. Zostaje wtedy sama ze swoimi myślami i pisze sztuki - o Marlenie Hermanowicz z Teatru Bezpańskiego z Rudy Śląskiej pisze Marta Odziomek w Gazecie Wyborczej - Katowice.

"Dzień dobry, nazywam się Marlena Hermanowicz. Jestem dyrektorką artystyczną Teatru Bezpańskiego z Rudy Śląskiej i przyszłam zapytać się, czy nie chcieliby może Państwo zostać sponsorami pierwszego naszego spektaklu? Potrzebujemy 150 tysięcy złotych". Pytanie to u progu swojej artystycznej drogi zadała kilkadziesiąt razy różnym osobom - pracownikom urzędów, dyrektorom instytucji kultury i właścicielom firm. Niektórzy w odpowiedzi tylko pukali się w czoło, ale inni wyciągali pomocną dłoń. I dzięki nim udało się spełnić pierwsze marzenie o teatralnym debiucie, choć nie od razu, bo przygotowania do premiery zajęły dyrektorce, czterdziestu aktorom i współpracownikom odpowiedzialnym za powodzenie spektaklu prawie dwa lata. Była to "Historia Pewnej Zbrodni" na motywach powieści grozy pt. "Frankenstein" autorstwa Mary Shelley. To właśnie przypadkowo przeczytana książka o legendarnym żywym trupie (siostra uczyła się do egzaminu z literatury angi

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Marlena od zadań specjalnych

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza Katowice online

Autor:

Marta Odziomek

Data:

14.08.2014