14.01.2017 Wersja do druku

Mariusz Kałamaga: Nie mam za co przepraszać Bytomia

Komik czy satyryk nie są po to, by pokazywać świat idealny. Od takich bajek są politycy. Komik ma pokazywać świat, jaki jest naprawdę, ale w sposób karykaturalny - mówi Mariusz Kałamaga, kabareciarz i pomysłodawca Międzygalaktycznego Zlotu Superbohaterów, na który w tym roku urzędnicy nie chcą dać pieniędzy. Wszystko przez żarty o Bytomiu.

Michalina Bednarek: Do czego to doszło, żeby Mariusz Kałamaga musiał przepraszać Bytom. Przeprosisz? Mariusz Kałamaga: Zawsze, gdy będę miał za co, to tak. Problem w tym, że nie mam. Prezydent Bytomia, Damian Bartyla, zasugerował mi na ostatniej sesji rady miasta, że powinienem przeprosić za mój stand-up, który odbywał się w wakacje w Sopocie. I to jest jeden z powodów, dla których miasto odmówiło w tym roku współfinansowania Międzygalaktycznego Zlotu Superbohaterów w Bytomiu. A wszystko zaczęło się podczas SuperHit Festiwalu, gdzie miałem występ. Który zacząłeś od żartu z Bytomiem w roli głównej... - Tak jest. Wszystko po to, aby moja widownia czuła się swobodnie, kiedy zaczynam śmiać się z nich. Występuję w różnych miejscach i zwykle zaczynam od żartów z samego siebie, czyli pochodzenia z tego miasta, a co za tym idzie - jego ułomności. Podobnie było w Sopocie. Bytom szerzej znany jest w Polsce raczej z tej negatywnej strony

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Mariusz Kałamaga: Nie mam za co przepraszać Bytomia

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Katowice online

Autor:

Rozmawiała Michalina Bednarek

Data:

14.01.2017

Tematy w toku