Marek Barbasiewicz, aktor Teatru Narodowego w Warszawie, nie ukrywa, że jego największą miłością jest teatr. A zaraz po nim, jak zauważa, największa przyjemność to dubbing.
Wystąpił w kilkudziesięciu filmach i spektaklach teatralnych. Najczęściej grywał amantów, ojców rodziny i twarde charaktery. Kalina Jędrusik nazwała go aktorem wytwornym. Ale on sam nie przepadał za takimi postaciami. Ciągnęło go do czarnych charakterów. Występował na scenach w wielu miastach Polski. Wielokrotnie wcielał się w postacie dubbingowe. Był jedną z pierwszych w Polsce osób, które nie ukrywały odmiennej orientacji seksualnej. Ostatnio rzadziej pojawia się w filmie, ale cały czas wierny jest teatralnej scenie. Od blisko 20 lat związany jest z Teatrem Narodowym w Warszawie. Wcielał się w kilkadziesiąt postaci. Występował w spektaklach reżyserowanych m.in. przez Kazimierza Dejmka, Jerzego Grzegorzewskiego, Kazimierza Kutza, Lidię Zamków, Tadeusza Bradeckiego, Jana Englerta. W ostatnim przedstawieniu, czyli w "Konradzie", pojawił się w kilku rolach. - Śpiewam z Archaniołem i gram ministra Józefa Becka. Wykonuję trudne, wielogłosowe