14.11.2005 Wersja do druku

Mamcią nie jestem

- Teatr radiowy jest teatrem wyobraźni - to operowanie głosem, pauzą, intonacją. Poza tym jest to też sprawdzian naszych zawodowych możliwości - mówi GRAŻYNA BARSZCZEWSKA, aktorka Teatru Polskiego w Warszawie.

DZIENNIK ZACHODNI: Od 35 lat pracuje pani na scenie. Dlaczego wybrała pani właśnie ten zawód? GRAŻYNA BARSZCZEWSKA: Każde przedstawieniu teatralne, które oglądałam czy to z rodzicami, czy ze szkołą robiło na mnie duże wrażenie. Pamiętam emocje, które temu towarzyszyły i pamiętam, że wówczas chciałam uczestniczyć w tych emocjach razem z aktorami. Ale moje zainteresowania nie były wtedy skonkretyzowane, raczej wszystko wskazywało na to, że zostanę muzykiem. Uczyłam się w średniej szkole muzycznej, kiedy w klasie maturalnej nasza wychowawczyni zasugerowała mojemu ojcu, że powinnam zdawać do szkoły teatralnej. Do warszawskiej PWST zdawałam na luzie, ponieważ w odwodzie miałam studia muzyczne. Dostałam się bez problemu, ale wkrótce mnie z tej szkoły wyrzucono... Teraz myślę jednak, że taki kopniak od losu dobrze robi młodemu człowiekowi na początku drogi. DZ: Podobno mówiono, że jest pani zbyt delikatna, żeby uprawiać ten zawód? GB: Ta

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Mamcią nie jestem

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Zachodni nr 263/12-13.11

Autor:

Marek Pałka

Data:

14.11.2005