18.10.2007 Wersja do druku

Mam w sobie dużo żalu

- Po raz pierwszy przekonałam się na własnej skórze, jakie znaczenie w aktorstwie mają układy. Zaproponowano mi rolę w pewnym serialu. Bardzo się cieszyłam, bo nie brałam udziału w castingu, tylko producenci sami się do mnie zgłosili. Zaraz okazało się jednak, że zmienia się aktor grający główną rolę i w związku z tym wymieniono część obsady, w tym mnie - mówi warszawska aktorka, JOANNA LISZOWSKA.

Po występach w "Jak oni śpiewają" wszyscy się Tobą zachwycają. Nie uderzyła Ci do głowy woda sodowa? - Myślę, że nie mam ku temu powodów. Masz powody, by się czegokolwiek obawiać w związku z tym, że jesteś teraz bardzo popularna? - Niebezpieczeństw nie widzę, ale jest sporo nieprzyjemnych rzeczy związanych z aktorstwem. Mam wrażenie, że moje nazwisko kojarzone jest ostatnio tylko z kobiecymi kształtami. Chyba nie mówisz o nadwadze. - A właśnie, że tak! Brukowce urządziły na mnie nagonkę z powodu moich krągłości. Analizują je na wszelkie możliwe sposoby: "tu schudła, tu utyła", "znowu nie dba o siebie", "chyba przybyło jej kilogramów". Wolałabym być oceniana za mój warsztat aktorski, a nie za to, jak wyglądam. Kilka lat temu miałam ogromne kompleksy na punkcie figury. Źle się czułam ze sobą, ze swoim ciałem. W końcu pogodziłam się z tym, że nigdy nie będę filigranową kobietką, i ze swoich krągłości starałam się zr

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Mam w sobie dużo żalu

Źródło:

Materiał nadesłany

VIVA nr 20/04.10

Autor:

Katarzyna Zwolińska

Data:

18.10.2007

Tematy w toku