13.09.2006 Wersja do druku

Mam spore poczucie humoru

- Wszyscy pytają, kiedy przeniosę się do Warszawy. Ale póki co, nie chcę. Na Wybrzeżu dobrze się żyje. A na casting zawsze można dojechać. Poza tym nie jestem lwicą salonową, nie uczestniczę w życiu towarzyskim kojarzącym się z warszawką - mówi TAMARA ARCIUCH-SZYC, aktorka Teatru Wybrzeże w Gdańsku.

Tamara Arciuch-Szyc. Zagrała w wielu serialach, ale wielką popularność przyniosła jej "Niania" i rola podstępnej Karoliny Łapińskiej [na zdjęciu]. Mimo że postać przez nią odtwarzana nie powinna wzbudzać sympatii, widzowie są zachwyceni jej urodą i talentem. W rozmowie z Krystyną Pytlakowską mówi między innymi o tym, dlaczego tak wcześnie wyszła za mąż. Jest Pani zła? - A jak pani myśli? Nawet gdybym była, to bym się do tego nie przyznała. To pytanie wynika pewnie z ról, jakie gram? Chorobliwie ambitna Karolina z "Niani" to czarny charakter. - Ale to dopiero moja trzecia taka rola. W każdym z nas są przecież różne cechy - i złe, i dobre. Pani dobre cechy? - Nie zrażam się i nie załamuję. Mam spore poczucie humoru. Patrzę na siebie z dystansem. Nie muszę mieć czegoś za wszelką cenę... Skąd imię Tamara? - Z książeczki do rosyjskiego mojego najstarszego brata. Była tam czytanka "Tamara doma". Myślę, że to imi

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

VIVA nr 18/7.09.

Autor:

Krystyna Pytlakowska

Data:

13.09.2006

Tematy w toku