21.06.2014 Wersja do druku

Malta radykalna, ale swoje miejsce zna

Spowodowane protestami radykalnych działaczy katolickich odwołanie spektaklu Rodriga Garcii "Golgota Picnic", który miał być pokazany na poznańskim Festiwalu Malta, to właśnie ten moment, kiedy prawo do wyrażania poglądów jednej strony staje się kneblem dla drugiej - pisze Witold Mrozek w Gazecie Wyborczej.

Katolicy - wbrew temu, co bredzą szczujący ich prawicowi dziennikarze - są w Polsce u siebie. To oczywistość. Problem polega na tym, że na religii katolickiej zbija kapitał grupa zawodowych zgorszonych. Odbierają oni w Polsce prawo do mówienia inaczej myślącym. Choć krzyczą, że się ich prześladuje, stanowią w istocie uprzywilejowaną grupę, szantażem ograniczającą prawa reszty społeczeństwa - czy to do opieki zdrowotnej, czy do kultury. Znów ktoś nie pokaże czegoś na wszelki wypadek, znów zadziałała cenzura prewencyjna - silniejsza nawet niż dziwaczny zapis prawny o "obrazie uczuć religijnych". Poznańskie elity wygrały z wolnością słowa. Bo przecież decyzja dyrektora Festiwalu Malta Michała Merczyńskiego zapadła w określonej atmosferze. Dyrektor wysłał pełen wyjaśnień i utrzymany w tonie dialogu list do miejscowego arcybiskupa Stanisława Gądeckiego, który odsądził wcześniej festiwal od czci i wiary. Czy z każdego większeg

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Malta radykalna, ale swoje miejsce zna

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza online/20.06

Autor:

Witold Mrozek

Data:

21.06.2014

Tematy w toku

Festiwale