29.12.2006 Wersja do druku

Mało przyjemności z Mozarta

Ten rok ciągle zaskakiwał. W porównaniu z poprzednimi latami przyniósł bowiem wyjątkowo dużo atrakcji, choć ich bohaterami byli głównie nie ci, na których liczono. w krajowych teatrach operowych od nowych inscenizacji bardziej frapujące były konflikty personalne, zwłaszcza w Warszawie czy Krakowie - pisze Jacek Marczyński w Rzeczpospolitej.

Przez 12 miesięcy słuchaliśmy przede wszystkim muzyki Wolfganga Amadeusza Mozarta. Huczne obchody 250. rocznicy jego urodzin dostarczyły wielu imprez, jednak stanowczo za mało przyjemności. Największe rozczarowanie to podróż koncertowa po Polsce Stanisława Drzewieckiego z rodzicami, promująca nijaką płytę z koncertami fortepianowymi. Do szlachetnych wyjątków Roku Mozarta należą: piękny dwupłytowy album Ogi Pasiecznik z pieśniami oraz kolejna mozartowska płyta Piotra Anderszewskiego nagrana z BBC Scottish Chamber Orchestra. A dwa występy tego pianisty pozostaną z pewnością na długo w pamięci publiczności w Warszawie i Krakowie. Mozart przysłonił Dymitra Szostakowicza i 100. rocznicę jego urodzin. Tymczasem kontakty z jego utworami były zdecydowanie ciekawsze. Najważniejsze wydarzenia 2006 roku to przecież V symfonia Szostakowicza w wykonaniu Wiedeńskich Filharmoników na festiwalu Muzyczna Praga, Gidon Kremer w koncercie skrzypcowym zagranym z orkie

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Mało przyjemności z Mozarta

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita nr 302

Autor:

Jacek Marczyński

Data:

29.12.2006