Komedja Wiktoryna Sardou "Madame Sans Gene" należy do t. zw. "żelaznego repertuaru" teatralnego. Jej wystawienie zawsze ma rację bytu i zawsze jest aktualne. Bo przecież zawsze istnieją takie typy, jakie przedstawione są w komedii, zawsze istnieją dorobkiewicze, na każdym polu, którymi arystokracja z krwi i kości pogardza, ale którym do równać nie jest w stanie. Dorobkiewicz z rzędu tych, którzy własną pracą i własnemi zasługami wybił się zawsze zasługuje na najwyższe uznanie i rzeczy bez znaczenia, jak maniery czy sposób wrażania się nie powinny mieć żadnego wpływu na traktowanie człowieka. "Madame Sans Gene" to przezwisko praczki z przedmieścia, bohaterki narodowej, wiernej i dzielnej markietanki wojsk francuskich, kochanki i żony początkowo sierżanta, a potem marszałka Francji, Lefebre'a. Zyskuje ona tytuł księżnej i miejsce na dworze, ale jednocześnie spada na nią grad złośliwych plotek i intryg. Gdy obraża siostry cesarskie zostaje wez
Źródło:
Materiał nadesłany
Data:
19.12.1935