10.04.1999 Wersja do druku

Lupa i powrót Odysa

Obrońcy klasyki nie darują Krystia­nowi Lupie. To, co zrobił z Wy­spiańskim, przekracza wyobrażenia o klasycznej inscenizacji, opartej na recytacji i ocieraniu łez. Doprawdy. Krystian Lupa nie liczy się z nikim i niczym. Nie dość. że akcję dra­matu Wyspiańskiego przeniósł z anty­ku we współczesność, nie dość że prze­brał greckich bohaterów w stroje z fil­mu "Ucieczka z Nowego Jorku", to jesz­cze wykazał całkowity brak szacunku dla świętego słowa poetyckiego, zanied­bując akcenty i średniówki. Tymczasem "Powrót Odysa" w Dramatycznym, choć w wielu miejscach zmieniono tekst dra­matu, jest zapewne bliższy oryginałowi niż niejedna tzw. wierna inscenizacją klasyki. Lupa po to przepuścił Wyspiań­skiego przez współczesne kino subkul­tury i wieloetniczności aby dojść do sed­na, którym w tragedii Wyspiańskiego jest śmierć. Cały spektakl wywiedziony jest z jednej myśli: że powrotu do Itaki nie ma. To, do czego wraca Odys, nie jest w

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta w Opolu nr 84

Data:

10.04.1999

Realizacje repertuarowe