Logo
4.04.2011 Wersja do druku

Lublin. Zwiedzili Teatr im. Andersena

Uczestnicy niedzielnej wycieczki do teatru weszli niewiele minut po zakończeniu spektaklu "Kto rozśmieszy pechowego nosorożca". Na scenie zostały dekoracje: wielki kubek z ekspresową herbatą, ogromna fajka, zapałki i pudełko na zapałki.

Dzieciaki podnosiły, przestawiały kubek, wymachiwały zapałkami, a rodzice tymczasem wąziutkim przejściem weszli za scenę, by zobaczyć mikroskopijne garderoby, z których korzystają aktorzy Teatru. Jeden z nich, Daniel Arbaczewski, był w niedzielę naszym przewodnikiem. Opisywał codzienne trudności, z jakimi muszą borykać się aktorzy i pracownicy Teatru. - Czasami za kulisami dzieją się dantejskie sceny, gdy w czasie spektaklu trzeba się w ciszy przebrać, zmienić dekoracje, a tam tłoczy się 15 osób - mówił Arbaczewski. Teatr nie może też liczyć na instalacje, które w innych teatrach są standardem. - Nie ma sznurowni - opowiadał aktor wyjaśniając, że dlatego nie można szybko zmieniać dekoracji. Dlatego nie ma mowy, by w Teatrze im. Andersena co dwie, trzy godziny odbywały się spektakle. Na każde przedstawienie trzeba scenę urządzać na nowo. - Czasem "przemeblowanie" może trwać nawet dwa dni i potrzeba do tego pięciu, czy siedmiu ch�

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Z "Gazetą" w Teatrze Andersena. "Lubicie pająki?"

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Lublin nr 78 online

Autor:

Marcin Bielesz

Data:

04.04.2011