Ze sceny może i wszystkich detali nie widać. Ale za to pan Bóg widzi. Zaraz, kto taki? Pan Bóg od lalek!Dwieście lalek z całej Polski trafiło na wystawę do Teatru Andersena.
Dlatego muszą mieć rzęsy, brwi, paznokcie i każdy potrzebny detal garderoby. Bywa, że ubierają się w jedwabie, noszą skórzane buty i rękawiczki, a z głowy spływają im prawdziwe, ludzkie włosy. W magazynach teatru leżą ich prawdziwe zastępy. Dwieście lalek z całej Polski trafiło na wystawę do Teatru Andersena. Wszystkie są na emeryturze. Lalek, które występują, z reguły się nie wypożycza. - Niech by się chociaż jedna zgubiła, to by dopiero było - łapie się za głowę Arkadiusz Klucznik, dyrektor Teatru Andersena. W rogu sali stoją dwie dostojne damy o wysokości połowy człowieka. Włosy mają ułożone zgodnie z dworską modą, a ich biodra okala panier - rodzaj rozkloszowanego stelaża pod suknię. Spod cienkiego materiału prześwitują nogi. Bohaterki "Urodzin infantki" (projektu Joanny Braun dla warszawskiego Teatru Lalka) sąsiadują z drewnianą plejadą ze "Spowiedzi w drewnie". Ta przyjechała z Rabki. Precyzyjne figurki wyrzeźbił