24.04.2008 Wersja do druku

Lublin. Owacje dla Barbary Krafftówny

Kiedy ze scenki Sali Nowej Centrum Kultury padły ostatnie słowa wypowiadane przez Barbarę Krafftównę w monodramie Remigiusza Grzelaka "Błękitny diabeł" [na zdjęciu], lubelska publiczność zerwała się do standing ovation.

Aktorka, która na ponad godzinę wcieliła się w Marlenę Dietrich z ostatnich lat życia, stała jak porażona, a widzowie wcale nie kryli wzruszenia. Powierzchowny - zdawałoby się - tekst sztuki w interpretacji Pani Barbary zmienił się w misterium życia i śmierci, nadziei, oczekiwań i starczej niemożności. "Błękitny diabeł" to nie tylko popis aktorstwa. To także wyraz duchowego utożsamienia się aktorki z graną postacią. Marlena to ja - krzyczy bezsłownie Krafftówna. I my to czujemy.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Wzruszająca Krafftówna

Źródło:

Materiał nadesłany

Kurier Lubelski nr 97

Autor:

Andrzej Molik

Data:

24.04.2008

Realizacje repertuarowe