Po całej Polsce rozesłałem swoje CV, w wielu teatrach byłem osobiście. Żegnano mnie obietnicą: "Zadzwonimy" - rozmowa z Krzysztofom Olchawą, aktorem Teatru im. Osterwy w Lublinie.
Zbigniew Miazga: W kuluarach po premierze "Hamleta" dało się. usłyszeć, że publiczność, szczególnie panie, są pod wrażeniem uśmiechu Horacego. Tą rolą debiutował pan na lubelskiej scenie. Krzysztof Olchawa: Teraz więc mogę przyznać się, że był to w dużym stopniu uśmiech przez łzy. Nawet jak na teatr brzmi to dramatycznie. W czym rzecz? - Tuż przed premierą połamały mnie korzonki. Byłem prawdopodobnie pierwszym w dziejach teatru Horacym korzystającym z pomocy laski (zdobnej). Ale nie zawaliłem. Cieszę się więc, że zostałem zauważony. Jest pan nową twarzą w zespole "Osterwy". Proszę opowiedzieć osobie. - Pochodzę z Nowego Sącza. Po maturze postanowiłem, że zostanę socjologiem. Zdawałem na UJ, zabrakło mi jednak punktów. Bardzo nie chciałem pójść do wojska. Dlatego, gdy zobaczyłem reklamę pewnego studia kształcącego dla estrady, a przy tym chroniącego takich jak ja przed "kamaszami", zgłosiłem się. Potem postanowiłem zdawa�