W sobotę zobaczymy "2084" Michała Siegoczyńskiego. Sztuka inspirowana jest słynnym "Rokiem 1984" Georga Orwella. Spektakl zaczyna się banalnie, od pokazania dwójki ludzi, którzy jeszcze niedawno się kochali, a dziś są sobie zupełnie obojętni.
Lubelski Salon Artystyczny przyzwyczaił widzów do spektakli z najwyższej półki. Co ciekawsze, wcale nie są to przedstawienia, w których pojawiają się dziesiątki aktorów, fantazyjne kostiumy i oczarowujące scenografie. Jest kameralnie, bo najważniejsze są: słowo, bliski kontakt z widzem i doskonała gra aktorska. Nie inaczej będzie i tym razem. Co powoduje, że miłość, która wydawała się tak piękna, szybko przestaje mieć znaczenie? W "2084" Ona i On rozmawiają ze sobą szukając odpowiedzi, z nadzieją, że to jeszcze uratuje ich związek. A może trzeba zrobić krok wstecz i dowiedzieć się czym jest miłość, bo niewykluczone, że wcale nie jest taka pozytywna jak się wydaje. Bohaterowie wywlekają na światło dzienne swoje intymne problemy, dzielą się nimi i szukają przyczyn tego, dlaczego ich miłość nie jest barwna. W świecie, w którym żyją ich uczucie jest jak trucizna, z którą chcą walczyć. Czy znajdą antidotum? W koprodukcji rad