Po ciężkim zawale serca zmarł w niedzielę rano w Lubinie największy miłośnik teatru i najwierniejszy przyjaciel legnickiej sceny, 67-letni emerytowany polonista, profesor Ludwik Gadzicki.
To wielka strata, bo drugiego tak wiernego druha legnicki teatr nie miał i mieć nie będzie... Ludwik Gadzicki, niedoszły zakonnik, polonista po krakowskim Uniwersytecie Jagiellońskim, charyzmatyczny pedagog z górniczego Lubina, niekwestionowany największy przyjaciel i najwierniejszy widz legnickiej sceny, był postacią wyjątkową. Nie sposób zliczyć ile razy zasiadał na teatralnej (nie tylko legnickiej) widowni, ile razy na teatralne przedstawienia przywoził ze sobą kolejne pokolenia młodzieży, której pragnął przeszczepić własną miłość do teatru. - Od ponad 30 lat mieszkam w Lubinie, ale to Legnica jest moim drugim domem. Wszystko przez moją nieustającą miłość do legnickiego teatru - mówił. On sam szczegółowe notatki przestał prowadzić już w 1996 roku, gdy odnotował tysięczny pobyt w teatrze z grupą swoich szkolnych podopiecznych. Statystyki indywidualnych wizyt na legnickiej widowni nie prowadził. Pewne jest tylko, że zaczął od samego