25.04.2005 Wersja do druku

Lubicz z twarzą kochanka

- Niestety, transformacja ustrojowa po 1989 r. w poważny sposób ukróciła instytucję mecenatu państwowego. Dziś państwo nie roztacza opieki nad twórcami sztuki, aktorzy i inni artyści pozostawieni są samym sobie - mówi TOMASZ STOCKINGER.

Tomasz Jóźwiak: Sztuka amerykańskiego pisarza Bernarda Slade'a pt. "Za rok o tej samej porze", w której kreuje pan postać szczęśliwego męża i troskliwego ojca, a zarazem namiętnego kochanka, jest komedią romantyczną. Nieczęsto się zdarza widywać pana w takich rolach. Czyżby miał pan już dość odtwarzania roli doktora Lubicza w "Klanie"? Tomasz Stockinger: - Rzeczywiście, rzadko można mnie ujrzeć w filmie czy w serialu komediowym. Bardziej odpowiada mi kreowanie komediowej postaci w teatrze. Mój udział w sztuce, o której pan wspomniał, nie był podyktowany tym, że mam dość grania monotonnej roli, jaką niewątpliwie jest postać Pawła Lubicza. Sztuka Slade'a jest znakomita, bo zawiera głębokie przemyślenia co do relacji przyjaźni na linii mężczyzna -kobieta. Oto tych dwoje dorosłych osób, które na co dzień żyją ze swoimi rodzinami w zgodzie, od wielu lat każdego roku, w jeden tylko weekend potajemnie spotyka się, by przeżyć upojną noc, op

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Lubicz z twarzą kochanka

Źródło:

Materiał nadesłany

Konkrety nr 16/20.04

Data:

25.04.2005

Tematy w toku